Rzeczpospolita - 24 Marca 2007

Stary problem emerytur i całkiem nowe wyzwania

Polski system emerytalny pozostaje w zawieszeniu między modelem wolnorynkowym a modelem charakterystycznym dla państwa opiekuńczo-socjalnego. Przekonanie, że państwo powinno przyjmować na siebie prawo przyznawania i wypłat emerytur, w tym wcześniejszych, stoi w opozycji z logiką dokonujących się reform finansów publicznych.

Nasze emerytury muszą zależeć od nas, a nie od dobrodziejstwa państwa, a w rzeczywistości dobrotliwości polityków. Nadszedł czas, by przyszły emerycki byt był oparty na ubezpieczeniowych umowach cywilnoprawnych. Aby państwo zapewniało tylko bezpieczeństwo ich realizacji, pozostawiając w swej gestii opiekę nad jednostkami słabszymi, które nie są w stanie zapewnić sobie przyszłych emerytur. Istotą systemu emerytalnego w dzisiejszych czasach winno być jego oparcie na zasadzie skumulowanych przedpłat. 
We współczesnym świecie odczuwalne starzenie się społeczeństw stanowi podstawową przesłankę nieuchronnej potrzeby korekty systemu ubezpieczeń emerytalnych. 
Uzasadnienie tej tezy znajduje swoje źródła nie tylko w problemie zmian pokoleniowych, ale także, a może przede wszystkim we wzrastających z roku na rok migracjach pracowniczych. Ubytki pracowników w takich krajach jak Polska wypełniane są i najprawdopodobniej w perspektywie kilkudziesięciu latbędą uzupełniane przez imigrantów z państw uboższych, którzy gotowi będą pracować legalnie za znacznie niższe wynagrodzenia, a więc generować niższe składki emerytalne. 
Drugim elementem zmian na rynku pracy jest automatyzacja procesów produkcji. Powoduje ona przemieszczenia znacznych zasobów kapitału ludzkiego z produkcji do sfery usług, co niesie ze sobą coraz większe możliwości przenoszenia pracy do tzw. szarej strefy. 
Jedną z niewątpliwie efektywnych metod zapobiegania przyszłym trudnościom w obsługiwaniu systemów emerytalnych jest pobudzanie prokreacji. Czy można jednak dzisiaj być pewnym, że pokolenia wspierane zachętami pozostaną w kraju, aby patriotycznie, zgodnie z założeniem, odnawiać bazę płatników składek emerytalnych? 
Wyrównywanie poziomu życia oznacza rosnące zdolności kumulowania przez pracowników nie tylko składkowego kapitału ubezpieczeniowego w okresie aktywności zawodowej, ale przez inwestowanie nadwyżek finansowych. 
Istotą niedawnej reformy systemu emerytalnego było stworzenie podstaw do samofinansowania przyszłych emerytur bezpośrednio przez pracownika i jego pracodawców. System ten oparto na dwóch filarach: dotychczas jeszcze państwowym ZUS oraz OFE - otwartych funduszach emerytalnych, podmiotach finansowanych przez kapitał prywatny. 
Co do swej istoty świadczenie emerytalne nie jest i nie powinno być przywilejem nadawanym przez państwo. Jest i powinno być prawem nabywanym przez pracownika po spełnieniu warunków określonych w ustawach i obligatoryjnych "umowach" z ubezpieczycielami narzucanych przez państwo w imię dbałości o pewność przyszłego bytu obywatela. 
Status państwa w tym zakresie nie powinien więc być utożsamiany z rolą darczyńcy na rzecz obywatela, który finansuje nadane mu przywileje, lecz z rolą obrońcy jego żywotnych praw. 
To zgodnie z tak pojmowaną potrzebą ochrony interesu każdego obywatela państwo nakłada na niego ustawowy obowiązek ubezpieczania emerytalnego. Co za tym idzie, nakłada obowiązek ponoszenia kosztów tego ubezpieczenia w ciągu całego okresu aktywności zawodowej po to, by z chwilą przejścia w okres niezdolności do pracy zapewnić mu źródła finansowania. 
System ubezpieczeń emerytalnych opierać się więc powinien na logice kumulowanych przedpłat na przyszłe świadczenia. Przedpłat, które nie będą konsumowane na potrzeby bieżących budżetów głównego ubezpieczyciela, lecz kumulowane i reinwestowane przez wyspecjalizowanych ubezpieczycieli w celu maksymalizacji gromadzonych przez pracowników kapitałów emerytalnych. 
Filozofia gospodarki rynkowej wskazuje, że nie ma takich jej sfer, które mogłyby być eksploatowane bez wpływu na przyszłość. Nie ma zatem podstaw do uznawania, że można wybrane branże czy obszary funkcjonowania państwa objąć odrębnymi prawami. 
Starzenie się społeczeństwa i migracje zapowiadają niewystarczalność przyszłych budżetów obsługi uprawnień emerytalnych nie tylko tych szczególnych, ale także uzyskiwanych w trybie zwyczajnym. 
Zatem ani górnicy, ani hutnicy, ani pracownicy jakichkolwiek innych gałęzi gospodarki nie powinni być obdarowywani prawami szczególnymi na zasadach opiekuńczości państwa. Doświadczenia lat transformacji ustrojowej potwierdzają zasadność tezy, że prawa takie są poddawane weryfikacji. 
Dlatego też to nie z budżetu państwa, lecz z własnego skumulowanego kapitału składek, który byłby wnoszony proporcjonalnie do okresu zdolności świadczenia pracy, powinien być budowany system gwarantowanych, bo nienaruszalnych, praw i świadczeń emerytalnych. Systemy emerytalne nie mogą być kształtowane na podstawie fałszywych przesłanek wszechmocy państwa. Działając pod presją możliwych rozruchów czy strajków, nie można przypisywać przywilejów jednym kosztem pozostałych - słabszych grup społecznych. Przywileje te, prędzej czy później, nie znajdą pokrycia w przyszłych budżetach. 
Wyłączenie znacznej części pracowników sfery budżetowej, m.in. pracowników tzw. służb mundurowych, z systemu emerytalnego opartego na systemie składkowym przeczy logice dokonanych zmian. Pozostawienie wypłat świadczeń emerytalnych dzisiejszym funkcjonariuszom służb mundurowych bezpośrednio z budżetów powoduje ryzyko manipulowania ich prawami. 
Powrót do zawartej w nowym systemie zasady wnoszenia przedpłat na przyszłe emerytury pracowników służb mundurowych przywróci względną pewność nienaruszalności ich emerytur w przyszłości, wzorem pozostałych systemów ubezpieczeń emerytalnych opartych na zasadach kapitałowych. Wykreślenie w 2003 roku z art. 6 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych obowiązkowego ubezpieczania pracowników będących funkcjonariuszami tzw. służb mundurowych było co najmniej niezrozumiałe. 
Zachodzące zmiany demograficzne zdają się wołać o przywrócenie racjonalizacji kosztów emerytur służb mundurowych, a więc rozkładania ich w czasie. Obecnie koszty usług świadczonych przez funkcjonariuszy służb ochronno-obronnych państwa w części związanej z ich przyszłymi świadczeniami emerytalnymi przenoszone są na przyszłe pokolenia. Brakuje tu zatem pewności pracowników tych służb, że ich przyszłe emerytury są mierzalne. 
Z punktu widzenia interesów przyszłych pokoleń równie ważnym czynnikiem postulowanych zmian co gromadzenie indywidualnych budżetów emerytalnych jest możliwość "urynkowienia" także tej części polskiego systemu emerytalnego. Gdyby sprawa dotyczyłaby tylko około 500 tysięcy ubezpieczanych funkcjonariuszy. Ta grupa klientów byłaby wyjątkowo atrakcyjna dla otwartych funduszy emerytalnych. Zarówno z uwagi na pewność płatności składek realizowanych przez państwo, jak i wobec uprzywilejowania ich przyszłych świadczeń z tytułu pracy w warunkach szczególnych. 
Wprowadzenie zasady gromadzenia własnych budżetów emerytalnych przez wszystkich uczestników rynku pracy jest jednym z istotnych obszarów reformy finansów publicznych. Korekty systemu emerytalnego przyniosą znaczące kapitałowo i istotne systemowo zmiany w źródłach finansowania przyszłych emerytur, łagodząc skutki starzenia się i migracji społeczeństwa. Z punktu widzenia przyszłego emeryta istotą niezbędnych zmian jest prawo do bezwarunkowości przyszłych świadczeń. 

Wiesław Rozmysłowicz

Autor jest prezesem zarządu firmy audytorsko-konsultingowej Wessly


 

Wessly Sp. z o.o., ul. Irysowa 24A, 02-660 Warszawa | tel. 22 826 32 78, 22 826 96 12 | fax 22 826 91 65 | e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.