Gazeta Bankowa - 12th October 1997

gbank title

Eryk Stankunowicz

Zaczął od pracowni rzeźbiarskiej - artystyczny komplet mebli ogrodowych zawędrował nawet na wystawę do Sztokholmu. Potem opatentował plombę celną i przez dłuższy czas utrzymywał na nią monopol w dostawach dla LOT. Po zmianie ustroju założył spółkę Wessly, która pomagała znaleźć się w Polsce zagranicznym biznesmenom, organizowała spotkania, załatwiała hotele, tłumaczy, badała wiarygodność kontrahentów. Wtedy właśnie w "Gazecie Bankowej" o Wiesławie Rozmysłowiczu napisaliśmy po raz pierwszy. Od tamtego czasu minęło siedem lat. Wessly z powodzeniem rywalizuje o klientów z audytorską "wielką szóstką" (już wkrótce piątką, po spodziewanym połączeniu Price Waterhouse z Coopers&Lybrand).

Swój

Tadeusz Majewski, prezes jednej z większych warszawskich spółdzielni mieszkaniowych "Imielin", pytany dlaczego konsultuje się w Wessly, odpowiada: W naszym przypadku zlecenie audytu, i doradztwa wielkiej zagranicznej firmie byłoby równie nieracjonalne jak zaproszenie jej do naprawy np. sieci wodociągowej. Taka firma jak Price Waterhouse pogubiłaby się w spółdzielczych zawiłościach i zaszłościach. Niedawno konserwację wind zaproponowali spółdzielni fachowcy z międzynarodowym rodowodem. Zamiast wymiany zużytych części chcieli wymieniać całe instalacje. Spółdzielnia stwierdziła, że automatyczne stosowanie najnowszych technologii to za mało. Trzeba jeszcze znać historię warszawskich budynków.
Do klientów Wessly należą m.in. Radio Zet, Wydawnictwo Murator, Coram Deutschland GmbH, austriacki Elektrobau AG, Food City International z Hongkongu, brytyjski Imperiał Entertainment oraz fundacja jednego z najbogatszych klanów amerykańskich - The Andrew W. Mellon Foundation. Nie są to giganci w rodzaju General Motors czy Coca-Coli. Jednak bez wątpienia podmioty te stać na bardziej znanych doradców niż kilkuosobowa spółka audytorsko-konsultingową.
W przypadku Wessly podstawową zaletą nie jest niska cena. Zagraniczni audytorzy i doradcy są dobrzy za granicą. W Polsce - gdzie prawo zmienia się co tydzień - woleliśmy zaufać polskiemu specjaliście. Bo zna on nie tylko prawo, ale również mentalność urzędników w ministerstwach i urzędach podatkowych, jest bliżej lokalnej specyfiki i ją rozumie - mówi Marcel Zimmermann, dyrektor Vitro Warszawa, holenderskiej spółki, która wcześniej była klientem firmy z wielkiej szóstki, a obecnie korzysta z usług Wessly.

Ład

Siedem lat temu, gdy Rozmysłowicz przestawiał się z działalności produkcyjnej na koncepcyjną, wzorów do naśladowania musiał szukać w zagranicznej literaturze fachowej. Za sobą miał tylko studium ekonomiczne handlu zagranicznego, kilkuletnią praktykę w centralach HZ i znajomość angielskiego. Na początku doradzał małym przedsiębiorstwom branży przetwórczej. Do dziś lubi pochwalić się pierwszym studium wykonalności budowy i eksploatacji pierwszego w Polsce skomputeryzowanego młyna, którego projekt został zrealizowany ze środków pożyczki Banku Światowego. Innym wydarzeniem w historii Wessly było przekonanie do ugody bankowej "nieprzekonywalnych" wierzycieli cukrowni "Michałów".
W 1995 r. Wessly otrzymała licencję na audyt. Prezes Rozmysłowicz przeprowadził rozmowy z blisko dwustoma biegłymi rewidentami, wybrał ośmiu. Wspomaga ich kilkunastu ekspertów, m.in. pracownicy naukowi SGH i IERiGŻ. Nie było łatwo, około 65 proc. wykonujących zawód biegłego rewidenta jest w wieku emerytalnym - wspomina. Z tego powodu nie ma kompleksów w odniesieniu do

gbank foto
fachowości dużych, zagranicznych firm audytorskich. Ich praca opiera się też na Polakach. Z konieczności przeważają wśród nich asystenci biegłych rewidentów, którzy - bywa - machinalnie dokonują czynności audytu, odruchowo tylko kontrolowane przed zatwierdzeniem przez wykwalifikowanych audytorów.
Słabości konkurencji prezes Wessly wychwycił już dawno. Jego zdaniem w audytorskich "kombinatach" trwa nieustanny przerób wielu audytów jednocześnie, dokonywany przez te same osoby. Do tego firmy takie jak te z "wielkiej szóstki" stosują zazwyczaj specjalizację. Jedne jednostki organizacyjne zajmują się audytem, a inne doradztwem. Audytor w takiej firmie pracuje - zdaniem prezesa Rozmysłowicza - jak fotograf. Robi zdjęcie, odzwierciedlające sytuację przedsiębiorstwa na dany dzień bilansowy, opisuje je i zmienia film. W Wessly od zdjęcia się zaczyna.
Badanie bilansu klienta jest okazją, żeby zwrócić uwagę, jaka jest organizacja jego firmy, ustalić zagrożenia i błędy oraz wskazać, jak postępować, aby nie były one powtarzane w przyszłości. Zwykle więc na audycie się nie kończy. Osoby, które poznały problemy firmy podczas jej badania, często są członkami zespołów doradczych. Wracamy na przykład po to, żeby ocenić opłacalność planowanej inwestycji, opracować księgę zarządu, kompetencje i procedury, instrukcję obiegu dokumentów czy zakładowy plan kont - wymienia prezes Rozmysłowicz. Podkreśla, że uporządkowanie tej wyliczanki decyduje o stabilności firmy, której nie podważy nawet zmiana zarządu. Z kolei duzi audytorzy - stwierdza prezes Wessly - raczej nie dostrzegają potrzeb bieżącego doradztwa. Ponadto krajowe firmy są nadal w okresie transformacji i potrzebują wsparcia w organizacji struktur, kompetencji oraz nadzoru, a nie tylko w zakresie rachunkowości czy podatków. Wiesław Rozmysłowicz lubi porządek, co w jego przypadku nie oznacza ślepego uzależnienia od schematów. Konstruuje własne. Napisał program komputerowy symulujący efektywność potencjalnych inwestycji. Jak to u pedanta, analizę wskaźnikową wspierają, gdzie tylko można, wykresy. Jego największą dumę stanowi jednak starannie opracowana księga zarządu firmy Wessly. Cywilizowanie polskiej gospodarki zacząłem od swojej firmy. To ważne móc pokazać klientowi, że ma się porządek w dokumentach - mówi prezes.

Ambicje

Zdarzają się ludzie będący zmorą urzędników centralnego szczebla, wypisujący w poczuciu obywatelskiego obowiązku elaboraty o sposobach naprawy państwa lub przynajmniej oferujący prostą a cudowną receptę dla jednej z dziedzin życia społecznego.
Sprawy klientów zmuszały nas często do niestandardowych, lecz skutecznych działań - mówi Wiesław Rozmysłowicz. W swoim archiwum przechowuje kopie kilku pism kierowanych do kolejnych premierów i ministrów. W roku 1992 wzywał do powołania agencji poręczeń kredytów inwestycyjnych.
Dwa lata później domagał się utworzenia regionalnych konsorcjów gospodarczych, które m.in. prowadziłyby regionalne giełdy rolno-spożywcze, bilansowały i zagos-podarowywały regionalne nadwyżki i niedobory produktów. Nie odczuwam frustracji z powodu zdawkowych odpowiedzi decydentów.

Cieszy mnie natomiast, kiedy po latach np. w prasie znajdę informację, że podjęto działania zbliżone do postulowanych - mówi Wiesław Rozmysłowicz. W 1992 r. zaproponował wierzycielom Pomeximu z Chełmży przejęcie udziałów w tej spółce w zamian za ich wierzytelności. Wtedy wzbudziło to śmiech. Rok później weszła ustawa o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków - wspomina prezes Wessly. Obecnie kolejnym wyzwaniem dla niego jest rozpowszechnienie nowego typu usługi - weryfikacji rozliczeń kredytów mieszkaniowych. Stworzył do tego celu program komputerowy, który ma zapewnić prawidłowe rozliczenie kredytobiorców z bankiem i budżetem. Za działalność firmy odpowiada konkretny człowiek. Stali klienci kojarzą firmę ze mną. Staram się więc dotrzymywać kroku ekspertom, których zatrudniam, i zmianom zachodzącym w ekonomicznoprawnym otoczeniu. Od aktualizowania wiedzy nigdy już chyba nie ucieknę. Dobrze, że na razie czuję jej niedosyt - mówi Wiesław Rozmysłowicz.
10 lipca tego roku ukończył z wyróżnieniem zaoczne Zarządzanie i Marketing II na SGH. Wkrótce, w związku z decyzją ministra finansów o wpisaniu na listę doradców podatkowych, czekają go obligatoryjne egzaminy.

Fotografia

Wiesław Rozmysłowicz, kiedy otwiera szafę, żeby pochwalić się panującym w niej porządkiem, sprawia wrażenie biznesmena,
któremu brakuje tylko binokli do pełni obrazu przedwojennego radcy. Mówi, że postawił - obok skuteczności - na kompetencje, sumienność z nadzieją, że to się opłaci. W dwóch pokojach, w których gnieździ się Wessly, nie ma pośpiechu i rozgardiaszu dużych firm. Nie ma sztucznego nieco przechodzenia dyrektorów na "ty" z ubraną w garnitury od Bossa, świeżo po studiach, młodzieżą. Nie organizuje się też integracyjnych party i szkoleń połączonych z wyjazdem za miasto.
W tych pomieszczeniach mieści się tylko sztab Wessly, my jesteśmy tylko trybikami w jej organizacji. Największa część naszych prac wykonywana jest w przedsiębiorstwach klientów. W tej chwili np. pracują w terenie cztery zespoły. Oczywiście można byłoby bardziej rozbudować nasze biuro, ale to się wiąże z kosztami, które w konsekwencji musieliby opłacić klienci - komentuje prezes Rozmysłowicz.
Na stoliku prezesa stoi oprawiona w ramkę fotografia. Kiedy wychodzi z pokoju, zaglądam od jego strony biurka. Zdjęcie przedstawia kobietę, która urzęduje w sąsiednim pokoju. To moja wspólniczka i od 25 lat żona - mówi pan Wiesław. Razem mają 80 proc. udziałów w spółce, reszta należy do trójki zaprzyjaźnionych biegłych rewidentów.
Zapomina się w tej pracy, o czym świadczą godziny powrotu do domu. Po obronie pracy magisterskiej wziął po raz pierwszy po 7 latach urlop. Korzystając z wolnego przez dwa tygodnie remontował dom swojej mamy - mówi żona.
W 1990 r. Wessly sprzedała usługi za 7 tys. USD, w 1996 r. za około 100 tys. USD. Wiem, że ta kwota nie szokuje. Ale mnie cieszy i dynamika sprzedaży, i każde zlecenie, które jest kolejnym dowodem, że Wessly jest na rynku potrzebna. Dlatego ignoruję kierowane czasem do mnie intratne finansowo propozycje pracy - mówi prezes Wessly. Dodaje, że największą satysfakcję sprawiają mu zapytania z USA albo Australii, czy Wessly przyjmuje na praktykę. Pokazuje też przysłane stamtąd aplikacje do pełnoetatowej pracy.
Audytorskie rekiny, pytane o Wessly, odpowiadają krótko - nie znamy.


 

Wessly Sp. z o. o., ul. Irysowa 24A, 02-660 Warszawa | tel. 22 826 32 78, 22 826 96 12 | fax 22 826 91 65 | e-mail: This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.